Przyszedł do ciebie list z chorwackiej kancelarii z żądaniem 420 euro za wjazd do strefy w Dubrowniku? Zanim przelejesz pieniądze, rozbij kwotę. Kara przewidziana w chorwackich przepisach dla osoby prywatnej to 260 euro. Pozostałe 160 euro to koszty kancelarii, o których podstawę prawną pyta Ambasada RP w Zagrzebiu.
Co przychodzi w kopercie
Wezwanie wysyła chorwacka kancelaria adwokacka, a nie urząd. W środku są zdjęcia, pełnomocnictwa i inne dokumenty, więc całość łatwo wziąć za mandat. Mandatem to jednak nie jest. To żądanie zapłaty od pełnomocnika.
Pismo potrafi przyjść długo po wakacjach. Pan Jacek, kierowca, który nagłośnił sprawę, dowiedział się o wykroczeniu 13 miesięcy po powrocie z Chorwacji. List dostał w październiku.
Chodzi o strefę ograniczonego ruchu wokół starówki Dubrownika. Od marca do listopada wjazd tam bez specjalnego zezwolenia miejskiego jest zakazany. Zagraniczni kierowcy skarżą się, że strefa jest niejasno oznaczona.
Z czego składa się 420 euro?
Specyfikacja kosztów dołączona do wezwania rozkłada się tak:
- 260 euro to opłata za sam wjazd do strefy z zakazem ruchu,
- 100 euro to wynagrodzenie kancelarii,
- 25 euro to podatek,
- 35 euro to czynności administracyjne, m.in. ustalenie danych właściciela pojazdu i wysyłka korespondencji.
Razem daje to 420 euro, czyli ok. 1850 zł. Trzy ostatnie pozycje, łącznie 160 euro, to koszty obsługi prawnej, a nie kara za wykroczenie.
Ile przewidują chorwackie przepisy
Pan Jacek sam zajrzał do chorwackich przepisów. Za taki wjazd przewidują one 260 euro dla osoby prywatnej, 660 euro dla przedsiębiorcy i 1320 euro dla firm leasingowych oraz banków. Kwota dla osoby prywatnej pokrywa się z pierwszą pozycją wezwania.
Kierowca zapłacił należność za wykroczenie, ale odmówił zapłaty 160 euro za obsługę prawną. Najpierw chce zobaczyć podstawę prawną tego roszczenia. Pytał kancelarię o naliczone opłaty, ale jej wyjaśnienia nie rozwiały jego wątpliwości.
Pismo zapowiada też, że bez zapłaty kwota może urosnąć nawet do 2000 euro. Na forach i w mediach społecznościowych kierowcy piszą o wezwaniach na 1505 euro. Kto wjechał do strefy kilka razy, dostaje kilka osobnych pism. Rekordziści mają łącznie do zapłaty równowartość 40 tys. zł.
Czego w piśmie brakuje?
Przy rozbiorze tego wezwania najbardziej zastanowiło mnie to, czego w nim nie ma:
- Informacji o odwołaniu. Pismo nie mówi, czy i jak można się odwołać.
- Wskazania kierowcy. Nie ma ani słowa o tym, że trzeba podać, kto prowadził auto w dniu zdarzenia.
- Ostrzeżenia zamiast kary. Uchwała rady miejskiej Dubrownika z 20 lutego 2025 r. pozwala dać ostrzeżenie osobie, która złamała przepisy po raz pierwszy. Pan Jacek twierdzi, że żaden znany mu zagraniczny kierowca takiego pouczenia nie dostał.
Wyraźnie zaznaczony jest za to termin płatności: osiem dni. To niewiele, jeśli najpierw chcesz dopytać kancelarię o podstawę opłat.
Kierowca zebrał dokumenty dotyczące 26 praktyk, które jego zdaniem mogą być niezgodne z prawem. Zapytał też ministra cyfryzacji, kto i na jakiej podstawie pozyskał jego dane osobowe oraz dane pojazdu. Resort mu nie odpowiedział.
Co zrobiło MSZ i gdzie pytać
Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdza, że do Ambasady RP w Zagrzebiu regularnie trafiają pytania od Polaków w tej sprawie. Na początku października ambasada poprosiła chorwackie władze o wyjaśnienie, na jakiej podstawie nalicza się dodatkowe koszty obsługi prawnej. Według MSZ odpowiedź jeszcze nie wpłynęła.
Z takim wezwaniem możesz zwrócić się do ambasady w Zagrzebiu. Zanim zapłacisz, porównaj specyfikację kosztów z kwotami z chorwackich przepisów. Możesz też, tak jak pan Jacek, poprosić kancelarię o podstawę prawną każdej opłaty ponad samą karę.